Nikt co prawda nie zgadywał, co będzie w tym odcinku, ale może ktoś sobie pomyślał i nic nie powiedział, niekomentowacz jeden, więc:
- jeśli pomyślałeś o cmentarzu albo Ogólnoświatowym Zjeździe Paralityków, to źle pomyślałeś.
- jeśli pomyślałeś o muzeum figur woskowych, gratulacje! Wygrałeś satysfakcję i wirtualnego karpia na desce ><>
...następnym punktem programu było bowiem muzeum Grevin, będące najwyraźniej paryskim odpowiednikiem Madame Tussauds. Ostrzegam, w tej notce będzie dużo zdjęć (a pominęłam jeszcze więcej >.>). Najpierw kilka widoczków z jazdy autokarem po mieście:




Ten słup ogłoszeniowy się obracał.


Widzicie?


Fajna wieża.


Plac Zgody z egipskiem obeliskiem.



A to już samo muzeum:


Ten gość wychylający się zza zasłony to też figura.



Po wejściu do środka najpierw przechodzi się przez Le Palais des Mirages - pomieszczenie wyłożone lustrami, gdzie co kilka minut automatycznie odbywają się krótkie spektakle wykorzystujące światło, dźwięk, dekoracje i oczywiście lustra. Efekt jest całkiem niezły. W czasie przedstawienia z oczywistych przyczyn nie można robić zdjęć, ale kiedy się skończyło, sfotografowałam dwie stojące tam figury z przyległościami:





A teraz już zdjęcia z muzeum właściwego, w przypadkowej kolejności:


Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.


La Fountaine. Ma fajowe guziki.


Proces Marii Antoniny.


Wolność wiodąca lud na barykady.


Lara Croft.


Francuska szkoła w stylu retro. Oldskulowa wręcz.


WTF.


Ten facet stresuje ludzi. Jest wychylony do przodu, i jak nagle się odwrócisz w jego stronę, to efekt jest trochę taki, jakby coś na ciebie wyskakiwało. Łapałam się na to za każdym razem.


Nie wiem co to jest, ale stało tam i ruszało oczami albo głową, nie pamiętam dokładnie.


Salvador Dali. Ten po lewej, w sensie.


Elton John się na mnie gapi i głupio się uśmiecha.


Zastanawiam się, kto wygląda tu gorzej - ja czy Ludwik XIV (to ten z ciemnymi włosami).


Henryk IV, pierwszy król francuski z dynastii Burbonów, właśnie jest mordowany w swoim własnym powozie.


Quasimodo, Esmeralda i ja.


Joanna d'Arc.


Elvis żyje!... a nie, to tylko rzeźba.


Einstein. Pocieszny taki xD


[Siekierą cię!]


Mireille Mathieu.



To tyle na dzisiaj. Stay tuned.
Nastrój: zajęta | sesja, wee
Kategoria: brak kategorii

Isolated

sobota, 9.stycznia.2010, 22:23
Isolated
Alone and apart
Isolated
Isolated

I'll never crawl again
I'll never fall again until I'm free

Here I stand in this room
Caged and trapped inside
Seems I'm damned to live a lie
Unaware of what's outside
Should I care for what's left me behind

And I stare at light that makes me blind
Internally there's nothing left for me to be
I'm here alone and isolated

Have no choice but be isolated
Struggling
Left alone
Apart
Pushed aside
Made segregated
Struggling
Left alone
Apart
See I have no choice but be isolated
Threatened
Forced to extract the heart
Pushed aside
Made segregated
Have no choice but be...

The monsters make me hide
Perhaps I'll eat myself alive
Internally there's nothing left for me to be

I can't care for what's left me behind
And stare at light that makes me blind
These broken walls trap me inside
I'm isolated

Have no choice but be isolated
Struggling
Left alone
Apart
Pushed aside
Made segregated
Struggling
Left alone
Apart
See I have no choice but be isolated
Threatened
Forced to extract the heart
Pushed aside
Made segregated
Have no choice but be...

I'll never crawl again
I'll never fall again until I'm free
I'll never crawl again
I'll never fall again until I'm free

And I stare at light that makes me blind
Internally there's nothing left for me to be
I'm here alone and isolated

Have no choice but be isolated
Struggling
Left alone
Apart
Pushed aside
Made segregated
Struggling
Left alone
Apart
See I have no choice but be isolated
Threatened
Forced to extract the heart
Pushed aside
Made segregated
Struggling
Left alone
Apart...

I'll never crawl again
I'll never fall again until I'm free...

Chiasm "Isolated"

Nastrój: zamyślona
Kategoria: teksty piosenek

Kwestie organizacyjne i dalszy ciąg wycieczki

niedziela, 3.stycznia.2010, 18:21
Zacznijmy może od tego, co rzuca się w oczy zaraz po wejściu - z okazji nowego roku zrobiłam nowy layout. Układ wszystkiego na stronie pozostał bez zmian - if it's not broken, don't fix it (a żeby nie było broken, za bardzo się namordowałam przy poprzednim layoucie, żeby teraz coś przestawiać XD). Obrazek u góry i mały avatar pochodzą z, nomen omen, Avatara, a to co służy mi za duży avatar (czemu mam wrażenie, że się powtarzam?) powstało z połączenia mojego zdjęcia, zabaweczki na stronie McDonalds i filtru dodanego w Photoshopie. Tekst w tytule strony - ten po "Gato Blog" - jest w języku Na'vi.


***


Kwestia mniej widoczna, za to dość istotna: przez najbliższy miesiąc raczej nie będę miała wiele czasu, żeby tu pisać. Biorąc pod uwagę jak często (inaczej) pisałam do tej pory, pewnie nikt nawet nie zauważy, ale teraz przynajmniej mam usprawiedliwienie. XD Generalnie obejrzałam sobie listę rzeczy, które czekają mnie w najbliższym czasie, zaliczeń, których terminy znam i tych, których terminów nie znam oraz egzaminów i stwierdziłam, że pomijając dwa planowane wyjścia do kina, przez większość czasu niezarezerwowanego na sen, odżywianie tudzież jeżdżenie autobusami wte i wewte będę się uczyć. A w każdym razie próbować. Najprawdopodobniej część tego czasu spędzę na czymś innym... rzecz w tym, że przy moich trudnościach z zabraniem się za cokolwiek i skłonnościach do rozpraszania się i myślenia o czymś zupełnie innym niż powinnam, muszę sobie zostawić duże marginesy, bo skończy się tym, że zacznę się uczyć pół godziny przed testem/zaliczeniem/egzaminem. A nie chcę tak. Reasumując: do - na dzień dzisiejszy - 3 lutego jestem zajęta i mam mało czasu. Ale postaram się przynajmniej dodać resztę notek opisujących wycieczkę do Francji, bo ile można...


***


...no to jedziemy z wycieczką.

Dzień 2: Get To France
W poprzednim odcinku: wyjechałyśmy z Polski, dojechałyśmy do fajnego hotelu w Czechach i poszłyśmy spać. Wee.
Nie wspominałam jeszcze, że miałyśmy w pokoju sublokatora - jakieś pająkowate cholerawieco.akuku. Wieczorem akuku siedziało sobie na ścianie nad oknem; następnego dnia rano stwierdziłam, że przeniosło się na sufit centralnie nad moim łózkiem. Chciało mnie zamordować we śnie, ale nie zdążyło, to pewne.


Zbliżenie, rozmiar mniej więcej taki jak w naturze.



Po śniadaniu (mieli dobrą herbatę brzoskwiniową :3) wpakowaliśmy się z powrotem do autokaru. Dwoje dziewcząt uprzejmie zamieniło się ze mną i mamą na miejsca, za co jestem im dozgonnie wdzięczna. Zajechaliśmy do Niemiec, gdzie zrobiliśmy postój, po czym jechaliśmy dalej... i jechaliśmy... i jechaliśmy... i jechaliśmy... aż zajechaliśmy do Francji. Tam zatrzymaliśmy na posiłek w jakiejś knajpie nad autostradą. Dosłownie nad. Wejścia były po obu stronach szosy, potem schody, a pod przybytkiem gastronomicznym jako takim jeździły sobie auta.
Obsługa działała na zasadzie "łap tacę, dobierz co chcesz, a potem do kasy i do stolika". O część jedzenia trzeba było poprosić, więc nastąpił pierwszy epizod horroru w odcinkach pt. "uczysz się francuskiego, to go ćwicz i się komunikuj". Ale dostałyśmy to co chciałyśmy - w tym pizzę na francuskim cieście. Oui. Smakowała dobrze, ale musiałam zrezygnować z jedzenia jej nożem i widelcem, bo jedyne co w ten sposób uzyskiwałam to bałagan na talerzu.
Po posiłku pojechaliśmy dalej, i w końcu wieczorem dotarliśmy do podparyskiej miejscowości, której nazwy nie pamiętam. Tutaj hotel był wyraźnie gorszej jakości, aczkolwiek w pokoju był telewizor (i tak nie było kiedy oglądać), a w łazience wanna - przy czym ani do wanny, ani do umywalki nie było korka (pilotka w naszym imieniu spytała obsługi, czy nie dałoby się jakiegoś zorganizować, ale najwyraźniej się nie dało. Notabene, facet z którym rozmawiała wydawał się nie ogarniać koncepcji korka do umywalki). A w ramach ciekawostki - to pełniło funkcję szafy:


Wieszaki antykradzieżowe - "haki" zostają na rurce, zdejmuje się drut z wieszakiem.



Dzień 3, część 1: Na Zdjęciach Była Mniejsza o.O
Następnego dnia wyjechaliśmy z samego rana ze względu na korki. Jak nam powiedziano, ludzie w Paryżu zmierzają do pracy na 9, wyjeżdżają o 8 albo 8:30, stoją w korku, dojeżdżają na 11, wyjaśniają, że był korek - normalka - i siedzą w pracy dłużej, żeby to odrobić. I tak codziennie. XD Chyba powinnam była urodzić się w Paryżu, pasuję tam.
Anyway, wjechaliśmy w końcu na paryskie ulice. Po drodze mieliśmy okazję zobaczyć nieco mniejszą Statuę Wolności, stojąca na wysepce na Sekwanie:


Wybaczcie kiepską jakość zdjęcia, robione na zbliżeniu w ruchu przez szybę po przeciwnej stronie autokaru.



Następnie dotarliśmy do pierwszego prawdziwego punktu programu...


Ta-daaa!


A tu na plakacie wersja WIP.



Informacja podstawowa: Wieża Eiffela jest OGROMNA. Nie przypuszczałam, że jest aż taka duża. Na zdjęciach naprawdę wydawała się mniejsza. XD Dodatkowy materiał do oceny jej rozmiarów:



Informacja dodatkowa: kolejka do wjazdu też była spora. Podobno zawsze jest. Sytuacji nie poprawia z pewnością fakt, że jeśli grupa chce kupić bilety, grupa musi stać w kolejce - w przeciwnym wypadku osoba reprezentująca może liczyć tylko na pytanie typu "a ta grupa to niby gdzie?". Staliśmy zatem. Po jakimś czasie trudnym do określenia sposobem między mną i mamą a resztą grupy pojawiło się sporo ludzi niewiadomo skąd, więc przełaziłyśmy pod barierkami, żeby dołączyć do reszty. Wee. Notabene pod Wieżą zaczęłyśmy zapoznawać się z pewnym faktem dotyczącym Paryża: dopóki trzymasz się tej bardziej turystycznej części miasta, gdziekolwiek nie pójdziesz, znajdzieś ludzi sprzedających miniaturowe Wieże Eiffela. Zwykle murzynów. Pod samym obiektem in question oczywiście też byli. Jeden wyczawiwszy naszą narodowość zacząć mówić po polsku, czyt. powtarzał ciągle "Polaki! Za darmo!" (chyba rzeczywiście można było dostać za darmo eiffelowy breloczek... jeśli kupiło się już kilka). Mama wolała wstrzymać się z zakupem miniaturowej architektury, twierdząc, że w zwykłych sklepikach z pamiątkami na pewno będzie taniej, ale ja już znam jej "na pewno" (dzień wcześniej twierdziła zresztą, że na pewno zatrzymamy się jeszcze w Czechach... ta), więc w końcu dałyśmy zarobić murzynowi. I owszem, w sklepikach były droższe.
W końcu dotarliśmy do windy, która zawiozła nas na bodajże drugi poziom wieży. Pozwolę sobie sprecyzować lokalizację sprawdzoną metodą "znajdź x":



Na szczyt nie wjeżdżałyśmy, ale widoki i tak były świetne.


Budynki. I budynki. A za nimi jeszcze trochę budynków. Czy to miasto gdzieś się kończy?


Ładne.


Na lewo most, na prawo most, a dołem Sekwana płynie.



I to by było na tyle w kwestii Wieży. W następnym odcinku... a nie powiem. Podpowiem tylko, że było tam bardzo dużo ludzi, ale wszyscy jacyś tacy sztywni. Możecie zgadywać, jeśli chcecie.
Nastrój: nerwowa | ja chcę jeszcze świąt T_T
Kategoria: brak kategorii

Merry Christmas & A Happy New Year

czwartek, 31.grudnia.2009, 23:52
Christmas już było i się zbyło. Chciałam nawet coś o świętach napisać, ale mi się odechciało, więc powiem tylko, że w sumie było miło. A pod choinką znalazłam rzeczy następujące:

- Patti Bellantoni "Jeśli to fiolet, ktoś umrze"
- Umberto Eco "Historia piękna", "Historia brzydoty"
- C.S. Lewis "Trylogia kosmiczna"
- "Nowe przygody Mikołajka"
- "Bajki dla dorosłych" (zbiór opowiadań)
- zestaw nut różnych kolęd i pastorałek XD
- zestaw ołówków różnej twardości (tudzież miękkości)
- gumka chlebowa
- aniołek na kijku (taka ozdoba, którą można gdzieś wetknąć)
- torebka

[random] ...lubię karpie. Nawet bez deski* [/random]


***


We wtorek byłam na "Avatarze" Camerona. W 3D. Cóż mogę powiedzieć... Fabuła zdecydowanie nie jest oryginalna ani nieprzewidywalna (zwłaszcza, jeśli się widziało zwiastuny, zgrabnie streszczające cały film) i... co z tego? Historia jest przyjemna, całkiem dobrze opowiedziana, momentami nawet wzruszająca, przynajmniej ja się wzruszyłam. Kreatywnie opracowane i przedstawione realia - flora i fauna Pandory, i oczywiście sami Na'vi. I ładne krajobrazy. A oprawa wizualna jest doskonała - wszystko wygląda ślicznie, i ani przez chwilę nie miałam poczucia, że to, co widzę, zostało stworzone komputerowo. Trójwymiarowości co prawda przez większość czasu też nie czułam, ale może po prostu jest subtelna - trudno mi ocenić bez porównania z płaską wersją.
...no dobra, to była moja próba napisania czegoś przypominającego recenzję. Teraz moje wrażenia. OMGtobyłozajebisteana'viwyglądająprześlicznieiteżsąświetni. *głęboki oddech* Dziękuję za uwagę.
Notabene, te okularki w Heliosie były inne od tych, które dawali w IMAXie na Beowulfie. W IMAXie były po prostu przyciemnianie, a te Heliosowe miały jedno szkło delikatnie różowe, a drugie delikatnie zielone (uprzedzając ewentualne głupie pytania: nie, to nie zmienia koloru filmu). Takie okularki są trochę niewygodne, swoją drogą - luźne. Sądzę, że powinni je robić na gumce. *nod nod*


***


Dobrze, dochodzimy w takim razie do dnia dzisiejszego, który - tak się skłąda - jest ostatnim dniem roku 2009. Zatem - szcześliwego nowego roku! Niech będzie lepszy niż poprzedni, i tak dalej. I spełnienia postanowień noworocznych życzę. Macie jakieś? Ja w sumie nie bardzo. Ale kiedyś postanowiłam sobie, że będę pisać na blogu, i pomogło, więc może teraz też spróbuję. Postanawiam. Oczywiście pod warunkiem, że sam blog mi na to pozwoli, bo wczoraj na przykład nie byłam w stanie się zalogować - zamiast do panelu administracyjnego, wrzucało mnie ciągle z powrotem na stronę logowania. Mam nadzieję, że Mylog się znowu nie psuje, bo jeśli nie tutaj, to gdzie mam pisać? Wszędzie jest coś nie tak, nawet Wordpress mi się schrzanił. To ostatnie może akurat mieć związek z moim wrodzonym talentem destrukcyjnym. Serio, mam taki. Gdybym była wampirem w Zmierzchu, moją specjalną zdolnością było chyba sprawianie, że wszystko dookoła psuje się, rozpada na kawałki i wybucha. Anyway, je vous souhaite une bonne nouvelle annee.


PS. Mam na sobie czarne kolanówki, czarną spódnicę, czarną tunikę bez rękawów, czarną koszulę i ankh na łańcuszku. Wyglądam jak cholerny wampir.
PS2. Francuski kalendarz republikański jest fajny. Każdy dzień w roku ma własną nazwę. Ja urodziłam się w dniu hiacynta. A wy? :3 (w podlinkowanym artykule jest lista)


* patrz: karp na desce
Nastrój: w porządku | mogłaby mnie głowa przestać boleć, ale poza tym jest OK
Kategoria: brak kategorii

Przerywnik: zaobserwowane

piątek, 4.grudnia.2009, 20:34
Ciąg dalszy wycieczki będzie następnym razem, teraz tylko kilka rzeczy zaobserwowanych ostatnimi czasy w okolicy i w internecie.


Buka FTW.


O, jak super! Już pędzę! Damn, gdzie ja znowu zapodziałam ten wehikuł czasu...


Znajdź 7 różnic między słowami prélèvement i prélèvement. No, to chociaż trzy. Jedną?...

Nastrój: zajęta | so many things I'd like to do, so little time.
Kategoria: brak kategorii
OMG, they killed Ke w końcu piszę o wycieczce do Paryża! Nie może być, to mi się chyba śni! *szczypie się* Ałć, chyba jednak nie. No to piszę.

Razem z mamą z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem zaklepałyśmy sobie 7-dniową wycieczkę do Paryża na przełomie sierpnia i września. Jednak na plus-minus tydzień przed planowanym wyjazdem zadzwoniła do nas miła pani z biura podróży i poinformowała, że wycieczka została odwołana z powodu zbyt małej ilość chętnych. Na szczęście bez problemu dostałyśmy zwrot pieniędzy i miejsca na innym wyjeździe, różniącym się tylko terminem (ok. tydzień później) i tym, że zamiast wycieczki do Disneylandu w programie było zwiedzanie zamków nad Loarą (które radośnie olałyśmy, postanawiając tego dnia wybrać się do Disneylandu na własną rękę).
Wyjazd odbył się 6 września, tak gdzieś godzinę wcześniej, niż to było oryginalnie planowane, bo autokar przyjechał sobie wcześniej (pamiętajcie, dzieci, w dniu wyjazdu na wakacje zawsze wstawajcie skoro świt, bo inaczej mogą was, na przykład, obudzić telefonem, że za pół godziny macie być na drugim końcu miasta. My na szczęście wstałyśmy wcześnie). Autokar był ładny, żółciutki i miał w rejestracji WOT, co wzbudziło mój szczery entuzjazm. Entuzjazm został szybko zgaszony, bo okazało się, że miejsca w autokarze przydzielone zostały według kolejności zakupu wycieczki, toteż nas posadzono na samym końcu, i to nawet nie pod oknem (co z tego, że płaciłyśmy za wszystko wiosną? Przy zmianie wycieczki wpisali nas na koniec listy, alleluja i do przodu). Ja bym przeżyła, mama cierpiała z powodu bólu pleców i innych dolegliwości już pierwszego dnia jazdy. Podjęłyśmy próby zamiany miejsc.
To były negatywy, teraz bardziej pozytywnie. Przez cały dzień strasznie podobały mi się chmury, aż żałuję, że nie zrobiłam jakichś zdjęć. Mam za to inną fotkę... Jeszcze w Polsce zatrzymaliśmy się na postój w pobliżu stacji benzynowej i jakichś marketów...


...gdzie na żwirku (muchomorków nie stwierdzono) stał sobie ni z gruszki, ni z jabłka wózek sklepowy z napisem "Ogród". Bardzo przypadło mi to do gustu.



A tak w ogóle - strzeżcie się wózków sklepowych!


Revenge of the Trolleys by *Gato-Nephist on deviantART



W końcu zajechaliśmy do Czech, gdzie mieliśmy spędzić noc. Hotel był, że się tak wyrażę, ZAJEBISTY. Parę fotek za naszego pokoju:






Widok z okna. Przez firankę.



A w łazience była wanna. :3 A w holu komputer z internetem.
I tym optymistycznym akcentem kończy się pierwszy dzień podróży.
Nastrój: śpiąca | kończę tę notkę i wskakuję do łóżka. Łóóóżko <3
Kategoria: brak kategorii

Cytaty ilustrowane

sobota, 24.października.2009, 21:27
Cytaty znalazłam i rysunki do nich zrobiłam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz mój komputer współpracuje ze skanerem. Obydwa teksty pochodzą z "Katedry Marii Panny w Paryżu" Victora Hugo*.


"Wydarzeniem, które 6 stycznia poruszyło całą ludność Paryża, jak powiada Jan de Troyes, była podwójna uroczystość od niepamiętnych czasów razem obchodzona: dzień Trzech Króli i święto Błaznów,
W dniu tym były przewidziane iluminacje na placu Greve, zasadzenie drzewka majowego przed kaplicą Braque i odegranie misterium w Pałacu Sprawiedliwości. (...) Na pochwałę odwiecznego zdrowego rozsądku paryskich gapiów trzeba powiedzieć, że tłumy te powiększej części podążały albo na zabawę przy ogniskach - jakże stosownych o tej porze roku - albo też na misterium, które odegrane miało być w wielkiej sali Pałacu Sprawiedliwości, pod dachem i między murami; a biedne, licho ukwiecone drzewko majowe, zgodnie pogardzone przez ciekawych, dygotało samotnie pod styczniowym niebem na cmentarzu kaplicy Braque."

Drzewko Junior


"Wprawdzie, po pierwsze, Ravaillac mógł nie mieć w ogóle wspólników, a po wtóre, jeżeli nawet i miał ich, to pożar w roku 1618 nie musiał powstać z ich właśnie winy. Istnieją też jeszcze dwa inne, bardzo prawdopodobne wytłumaczenia tego wypadku. Pierwsze z nich - to ogromna płonąca gwiazda, szeroka na stopę, wysoka na łokieć, która jak wszystkim wiadomo, 7 marca tuż po północy spadła z nieba na Pałac Sprawiedliwości. Drugie - to czterowiersz Teofila:

Zaprawdę smutna to chwila była,
Kiedy w Paryżu pani Sprawiedliwość,
Zjadłszy zbyt wiele ostrych przypraw,
Cały swój pałac podpaliła.
"

Krzak gorejący


A teraz radosna (?) wiadomość - skończyłam wreszcie przeglądać zdjęcia z Paryża, muszę jeszcze tylko wszystkie pomniejszyć i zacznę dodawać relację. Czynność ciągła, nie punktowa, bo mimo najszczerszych starań, żeby zdjęć do publikacji zostało jak najmniej, i tak mam ich w cholerę i jeszcze trochę, toteż podzielę całość na kilka notek (jak zdjęcia będą się wolno ładować, zawsze można wejść w konkretną notkę i będzie ich mniej).


* AKA "Dzwonnik z Notre Dame". Not many people know this! (a przynajmniej takie odniosłam wrażenie)
Nastrój: wzięłam dzisiaj 3 ibupromy i dalej głowa mnie boli _-_

Without you here

sobota, 17.października.2009, 20:10
Your love's a gathered storm I chased across the sky
A moment in your arms became the reason why
And you're still the only light that fills the emptiness
The only one I need until my dying breath
And I would give you everything just to
Feel your open arms
And I'm not sure I believe anything I feel

And now, now that you're near
There's nothing more without you
Without you here

And I'm trying to believe
In things that I don't know
The turning of the world
The color of your soul
That love could kill the pain
Truth is never vain
It turns strangers into lovers
And enemies to brothers
Just say you understand
I never had this planned

And now, now that you're near
There's nothing more without you
Without you here
Without you here
There's nothing more without you
Without you here

My head lies to my heart
And my heart it still believes
It seems the ones who love us are the ones
That we deceive
But you're changing everything
You're changing everything in me

And now, now that you're near
There's nothing more without you
Without you here

Goo Goo Dolls "Without You Here"

Nastrój: jakaś taka zdechła jestem
Kategoria: teksty piosenek

Let love in

sobota, 10.października.2009, 22:20
You wait, wanting this world
To let you in
And you stand there
A frozen light
In dark and empty streets
You smile hiding behind
A God-given face
But I know you're so much more
Everything they ignore
Is all that I need to see

You're the only one I ever believed in
The answer that could never be found
The moment you decided to let love in
Now I'm banging on the door of an angel
The end of fear is where we begin
The moment we decided to let love in

I wish
Wishing for you to find your way
And I'll hold on for all you need
That's all we need to say
I'll take my chances while
You take your time with
This game you play
But I can't control your soul
You need to let me know
You leaving or you gonna stay

You're the only one I ever believed in
The answer that could never be found
The moment you decided to let love in
Now I'm banging on the door of an angel
The end of fear is where we begin
The moment we decided to let love in

There's nothing we can do about
The things we have to do without
The only way to feel again
Is let love in

There's nothing we can do about
The things we have to live without
The only way to see again
Is let love in

You're the only one I ever believed in
The answer that could never be found
The moment you decided to let love in
Now I'm banging on the door of an angel
The end of fear is where we begin
The moment we decided to let love in

Goo Goo Dolls "Let Love In"

Nastrój: zadowolona z życia
Kategoria: teksty piosenek

Iris

sobota, 10.października.2009, 02:25
And I'd give up forever to touch you
'Cause I know that you feel me somehow
You're the closest to heaven that I'll ever be
And I don't wanna go home right now

And all I can taste is this moment
And all I can breathe is your life
And sooner or later it's over
I just don't wanna miss you tonight

And I don't want the world to see me
'Cause I don't think that they'd understand
When everything's made to be broken
I just want you to know who I am

And you can't fight the tears that ain't coming
Or the moment of truth in your lies
When everything feels like the movies
Yeah you bleed just to know you're alive

And I don't want the world to see me
'Cause I don't think that they'd understand
When everything's made to be broken
I just want you to know who I am

And I don't want the world to see me
'Cause I don't think that they'd understand
When everything's made to be broken
I just want you to know who I am...
I just want you to know who I am...
I just want you to know who I am...
I just want you to know who I am...

Goo Goo Dolls "Iris"




PS. 3 nowe linki.
Nastrój: podekscytowana | OMG, The Path wydane w Polsce *_* + ściągam Fatale
Kategoria: teksty piosenek
next back 12